Miałem w ogóle nie pisać przed i w czasie świąt, aby nikomu nie zakłócać spokoju i radości bombkowego czasu przy akompaniamencie tradycyjnie polskich kolęd jak „Stille nacht” autorstwa Josepha Mohra (tekst) i Franza Xaverego Grubera (muzyka). Ok, ok, wiem, prawdziwie polską kolędą jest „Bóg się rodzi...” w rytmie poloneza, której tekst napisał Franciszek Karpiński. Tylko tam jest dalej „moc truchleje” i napiszę bez kozery, ja faktycznie truchleje, gdy sobie przypomnę o podwyżkach prądu i gazu, jakie w tym miesiącu dostajemy w prezencie. I tu aż chce się zaśpiewać „Do szopy, hej pasterze, do szopy, bo tu głód...”. Dlatego wolę tę „Stille nacht”, bo znam dokładnie tyle tekstu, co ta pani, a i reprezentuję mniej więcej ten sam niski poziom wokalno-artystyczny. I kota też mam...
Właściwie do
pisania zmusił mnie tekst bożonarodzeniowy z katolickiego portalu: „Chrystus przyjdzie w
chwale wraz z aniołami i świętymi. Przyjdzie jako Sędzia Sprawiedliwy, żeby
przeprowadzić sąd nad tym światem, nad możnymi tego świata i nad maluczkimi.
Wtedy oddzieli On owce od kozłów, ziarna od plew”1. Mówiąc szczerze
zawsze z tym miałem problem, to znaczy – kompletnie się pogubiłem. Teoretycznie
jest to czas rocznicy narodzin Jezusa. W praktyce mówi się, że adwent jest
czasem oczekiwania na przyjścia Chrystusa, bo Jezus de facto się nie narodzi dwutysięczny któryś raz, a to oznacza, że
wierni czekają na Paruzję, kiedy to nastąpi koniec tego świata i Sąd
Ostateczny. Nie rozumiem dlaczego im się tak spieszy na to wydarzenie, ale ja
wszystkiego rozumieć nie muszę. Nie rozumiem też tego fragmentu: „Paruzja odsłoni przed nami prawdę o tych,
którzy są gotowi; którzy nie z woli ciała ani z żądzy męża, ale z Boga się
narodzili; którzy zaufali Chrystusowi oraz tych, którzy się od Niego odwrócili,
którzy w Niego nie wierzyli. Ci, których uzna za niegodnych zostaną wyrzuceni
precz, gdzie będzie płacz i zgrzytanie zębów”2. Bo
jakby na to nie patrzeć, z wyjątkiem Adama i Ewy wszyscy narodzili się „z woli
ciała i żądzy męża”. I nie rozumiem jaką prawdę Jezus odsłoni, skoro ja i bez
niego wiem, że się od Niego odwróciłem i przestałem wierzyć w Jego boskość.
Wiem też, co w związku z tym po śmierci przygotowali mi..., katolicy. Rzekłbym nihil
novi i mogę sobie zaśpiewać parafrazując znaną kolędę:
„Oj Maluśki, Maluśki, Maluśki jako rękawicka,
Alboli
tyz jakoby sędzia, kiery nie odpuszcza...”.
A co mi tam, na dokładkę dla odważnych i mających duuużo czasu:
Przypisy:
1 - https://pch24.pl/chrystus-przyjdzie-w-chwale-wraz-z-aniolami-i-swietymi-czy-katolicy-sa-gotowi-na-paruzje/
2 - ibidem