Demony oszołomstwa rodem z Ciemnogrodu chyba nigdy nas nie opuszczą. Ja przynajmniej pewnie tego nie doczekam, choć całe życie wydawało mi się, że w końcu rozum zwycięży totalną głupotę, pragnienie pokoju okaże się silniejsze niż nienawiść, a sprawiedliwość będzie tym, co się pod tym pojęciem kryje. Dziś wiem, że te marzenia to utopia, i że na ciemnotę nie ma rady. Z nieukrywanym sarkazmem, ten rzekomo dobry Bozia celowo wszczepił nam gen nietolerancji, tylko po to, aby się na swoim złotym tronie, otoczony świętymi mędrcami i rzeszą aniołów, nie zanudzić się na śmierć ustawicznym kadzeniem i bezgranicznym uwielbieniem. Jestem dziś przekonany, że dopóki sukienkowi kaznodzieje będą głosić miłość bliźniego i pragnienie pokoju, nie ma najmniejszych szans ani na tę miłość, ani na ten pokój.
Jeśli w blisko czterdziestomilionowym państwie
w ciągu kilku dni udaje się zebrać bez problemu ponad sto tysięcy podpisów pod
skrajnie nietolerancyjnym projektem #StopLGBT, to znaczy, że w tym kraju dzieje
się coś strasznie złego. Kiedy Bart Staszewski nazwał rzecz po imieniu chętnie
by go ukamieniowano, bo przecież swą rzekomo kłamliwą propagandą skaził „dobre”
imię Polski. A Polak-katolik brzmi dumnie i powinien być wzorem do naśladowania
dla całej ziemskie nacji. Bo Polak-katolik broni świętości rodziny i w imię tej
„świętej prawdy” nie pozwoli na żadne przywileje
zboczeńcom spod znaku LGBT, którzy zagrażają rodzinie. Tylko zapytaj tego
Polaka-katolika, w czym się owo zagrożenie przejawia a usłyszysz stek takich
bzdur, jakich żadna ustawa nie przewiduje. Już w samej deklaracji akcji
#StopLGBT znajdziesz uwielbienie totalnej głupoty:
- zahamowanie propagandy homoseksualnej w przestrzeni publicznej;
- rozszerzenie przepisów o profanacji;
- ochrona godła i barw narodowych (sic!);
- zakaz mówienia, że istnieje równoprawna, inna orientacja seksualna niż
heteroseksualna;
- zakaz homomałżeństw, homoadopcji i wszelkich marszów równości.
A wszystko podobno dlatego, że rzekomo LGBT walczy z Kościołem i normalnością,
i jest rekrutacją dzieci i młodzieży do politycznego ruchu LGBT, który jest
jedynym źródłem niepokojów społecznych1. Do tego dochodzi jeszcze jeden element z kategorii największych głupot
świata: homoseksualizm jest odpowiedzialny za pedofilię i ekshibicjonizm. Teraz wystarczy, że ociemniali z nietolerancji posłowie zaklepią projekt. Pewnie odeślą go do zamrażarki, ale to niewiele zmienia, przynajmniej w mentalności katolickich ortodoksów.
Właściwie można by na to machnąć ręką. Ta
nienawiść do LGBT topnieje niczym śnieg świeży, gdy tylko zakręcić kurek z
pieniędzmi. Czasami wystarczy pogrozić, że dotacji nie będzie. Ale jest tu
jeszcze jedno niebezpieczeństwo, które trudno sobie uświadomić. Za akcjami
przeciw środowiskom LGBT stoi Kaja Godek i Ordo Iuris, które wcale się z tym
nie kryją. W mojej ocenie dla niech LGBT to tylko poligon doświadczalny
(środowiska słabe i marginalne, praktycznie niezdolne do samoobrony). Właściwym
celem jest dążenie do powrotu patriarchatu w swej skrajnej postaci. Ostatnimi
czasy do łask wróciły dwa staropolskie rzeczowniki: niewiasta i wiedźma. W dość
swobodnej analizie źródłosłowu tych określeń:
- niewiasta – osoba która nie wie i o której niewiele wiadomo. Z obu tych
powodów nie jest godna zaufania ani równego traktowania;
- wiedźma – osoba, która wie i ma moc, i dlatego trzeba się jej bać i
ją prześladować2.
Przepisy:
1 - https://stoplgbt.pl/
2 – oba objaśnienia za Moniką Płatek.