Czytam, jeszcze w miarę spokojnie: „Absurdalną wiadomość przekazał szef rosyjskiego wywiadu Siergiej Naryszkin. Zapewnił on, że posiada informacje o planach Waszyngtonu i Warszawy, aby ustanowić "wojskowo-polityczną kontrolę Polski" nad jej rzekomym "historycznym terytorium" w Ukrainie”1. Rodzi się pytanie, czy w dzisiejszej rzeczywistości należałoby taką informację rzeczywiście uznać za absurdalną? „Rosja lansuje teorię, zgodnie z którą Polska rzekomo chce wysłać swoje wojska do zachodniej części Ukrainy pod hasłem „ochrony przed rosyjską agresją”. W tym celu Polska ma prowadzić rozmowy z administracją Joe Bidena”2 brzmi jeszcze bardziej absurdalnie. Przyznam, że i mnie śmierdzi tu na odległość fake news’em, choć mogę się mylić.
Tymczasem w czasie uroczystości związanych z Konstytucji 3-go maja prezydent RP Andrzej Duda mówi: „Stoję tutaj ze wzruszeniem i chcę wam moi kochani, najdrożsi Polacy podziękować za coś, co jest żywym zaręczeniem obojga narodów [podkreślenie moje]. (...) w jakimś sensie można powiedzieć, że tak, że w całym ogromie tej historii, przecież w ostatnich stuleciach tak trudnej, gdzie na wspólnym stole między Polakami, a Ukraińcami tak często leżał karabin, topór, broń, został położony chleb. Została położona dłoń na dłoń. Dzisiaj znowu jesteśmy razem, (...) wierzę w to głęboko, że przejdzie [to] do historii i będzie tą przyszłą historię budowało”3. Najbardziej wymowny a zarazem przerażający jest koniec tego pełnego patosu (czytaj: patriotycznej papki) przemówienia: „Pomiędzy Polską a Ukrainą nie będzie granicy i będziemy żyli razem, na tej ziemi, odbudowując się i budując swoje wspólne szczęście i swoją wspólną siłę, która pozwoli się oprzeć każdemu niebezpieczeństwu, a którą każdy będzie się bał w przyszłości zaatakować i będzie się bał jej zagrozić”4. W tym miejscu mógłbym spokojnie napisać: nie mam więcej pytań.
6 maja na antenie TYP Info w programie Bronisława Wildsteina „O co chodzi” pada pytanie: „Czy Polska i Ukraina, dzisiaj tak blisko współpracujące, mogą stworzyć coś wspólnie, jakąś trwałą formę organizacji?”5. I Wildstein śmiało odpowiada: „można to odczytywać jako propozycję nawiązania do I Rzeczypospolitej”6, przy czym zastrzega, że on by tak daleko nie szedł. Otóż panie Bronku, sama insynuacja idzie o kilka długich kroków za daleko i śmierdzi ruską onucą. Bo wie pan, mogę powiedzieć, że korzysta pan z fake news’ów Moskwy i je rozpowszechnia na cały kraj, choć „tak daleko bym nie szedł”. Tymczasem jeszcze dalej zaszedł gość programu, filozof, niejaki Józef Orzeł: „[Szwecja, Finlandia, kraje bałtyckie, Rumunia] to pas państw realnie zagrożonych przez Rosję. Taki sojusz, ze wspólnie dowodzoną armią, ze wsparciem amerykańskim i brytyjskim, tworzy siłę, której żadna Rosja nie pokona”7. Dla niego istnieją tylko dwa problemy: czy Ukraina walczy obecnie za nas, to znaczy za Wielką Polskę, i czy otworzą się perspektywy wyzwolenia Białorusi? (sic!) Czy ktoś zgadnie, co się jeszcze urodzi w chorych głowach konserwatywnej prawicy i mam tu na myśli zarówno polityków jak i dziennikarzy? Bo kwintesencją całej tej rozmowy było stwierdzenie Michała Karnowskiego: „Spójrzmy też na mapę, zerknijmy do danych statystycznych: wspólnie mamy ponad 900 tys. km kwadratowych kilometrów, ponad 80 milionów obywateli. To byłaby potężna zapora dla każdej Rosji”8. Używając określenia „każdej Rosji” ma na myśli Niemcy, a może i całą Unię Europejską. I pomyśleć, że jeszcze nas nie dotknęły letnie, tropikalne upały, które w jakimś stopniu usprawiedliwiałyby takie brednie...
Skwituję to tak. Zamiast zawierzać Rosję Niepokalanemu Sercu Maryi jakimiś egzorcyzmami i różańcowymi modłami, wierzący powinni Ją błagać na kolanach przed Obrazem Jasnogórskim, aby polski, rządowy, narodowo-nacjonalistyczny konserwatyzm natychmiast i od razu (inwersja zamierzona) znalazł się w czeluściach piekła. Oni już nas do ruiny doprowadzają (inflacją i drożyzną) a tylko czekać jak rozpętają III wojnę światową mrzonkami o Międzymorzu z Wielką Polską na czele. Ów Siergiej Naryszkin nie wymyśla żadnych fake news’ów, on analitycznie interpretuje słowa naszych pożal się Boże elit politycznych i dziennikarskich. Im nie zniknęły bóle fantomowe po dawnej świetności Jagiellonów, nękające nas już kilka stuleci. Oni mają pragnienie odzyskać dawne ziemie historyczne Rzeczpospolitej obojga narodów (choć to o Litwie mowa), a wszystko pod przykrywką antyrosyjskiej i antyniemieckiej narracji, którą podtrzymują marzenia o wspólnym, żywym zaręczynowym szczęściu z Ukrainą, taką od Krymu po Medykę.
Przypisy:
1, 2 -https://wiadomosci.wp.pl/absurdalne-doniesienia-kremla-polska-we-wspolpracy-z-usa-chce-zawladnac-zachodnia-ukraina-6763093546674976a
3, 4 - https://www.prezydent.pl/aktualnosci/wypowiedzi-prezydenta-rp/wystapienia/wystapienie-prezydenta-podczas-uroczystosci-naplacu-zamkowym,53158
5, 6, 7, 8 - https://wpolityce.pl/swiat/597343-czy-polska-i-ukraina-moga-stworzyc-trwaly-zwiazek
9 - https://wpolityce.pl/polityka/597359-czerwone-maki-na-monte-cassino-zaslyszane-w-donbasie