Alarm jest dość powszechny – w Polsce rodzi się coraz mniej dzieci, a dzietność spada na łeb i szyje, co jest określeniem nieadekwatnym do sytuacji. Owszem, dzietność spada, ale za to rośnie nam inflacja, przez co program 500 plus i zakaz aborcji jest jak w przysłowiu – o dupę roztrzaskać. Nawet skuteczna walka aptekarzy odmawiających sprzedaży środków antykoncepcyjnych jest jak donkiszoteria1. Właśnie prawnicy Ordo Iuris wygrali proces o cofnięcie nagany nałożonej na farmaceutkę, która odmówiła klientowi sprzedaży antykoncepcji, bo tak nakazuje jej wrażliwe sumienie. To tak jakby iść do monopolowego, gdzie ekspedientka odmawia sprzedaży pół litra czystej wódki ojcu własnych dzieci, bo na to nie pozwala jej wrażliwe sumienie. Czekolady, lodów, cukierków i ciastek dla dziecka nie odmówi, niech dzieciak tyje – tu już sumienie milczy.
Wróćmy do tej dzietności. Skoro nie pomaga 500 plus ani groźba wiecznego potępienia za antykoncepcję i aborcję, skoro nie pomagają apele o płodzenie dzieci, bo nam naród wyginie jak dinozaury, potrzebna była nowa akcja. I jest. Bilbordowa akcja „Gdzie są TE dzieci?”.
Akcja sponsorowana przez rozpłodowy fundamentalizm – fundację Kornice, znanej z tego, że wcześniej zalała Polskę plakatami z płodami oraz cytatami z Karola Wojtyły. Ta fundacja to grupa nieprzyzwoicie bogatych ludzi w Polsce, więc nam oblepiają kraj plakatami rodem z Pustelni Niepokalanów ks. Natanka. Zastanawiająca jest fraza „TE dzieci” z fałszywymi danymi2 dzietności w Polsce po wojnie. Już nie abortowane zarodki i płody, lecz dzieci, których nie spłodziliśmy, choć mieliśmy, mamy taką możliwość. Przyznam, że jestem lekko skonfundowany, bo wynika z tego, że Polki pobłądziły w czasach feministyczno-liberalnych3. Wartości im się powywracały, zamiast rodzić dzieci wolą lepsze warunki bytowo-socjalne.
Z tymi
feministkami jest gorzej niż by się mgło zdawać. I mam tu na myśli nie tyle te
pokroju pani prof. Środy, ale feministki katolickie (naprawdę takie też są i tą
feministyczną katolickością się chwalą). Oto czytam na jednym blogów żale, że
ci faceci to ignoranci i tchórze, i całą odpowiedzialność za ochronę przed
niechcianą ciążą spychają na kobiety. A przecież mają do dyspozycji doskonałą
metodę zapobiegania ciąży i nie chodzi tu o prezerwatywy. Rzecz o wazektomii,
drobny zabieg skutecznie pozbawiający mężczyzn płodności. Podobno da się go
wykonać nawet w garażu przez doświadczonego chirurga, bezboleśnie i bez
komplikacji. Ośmieliłem się zaprotestować. Primo, w świecie wykonuje się takich
zabiegów na miliony, więc argument o wygodnictwie facetów jest bezpodstawny.
Secundo, w Polsce sytuacja jest prawnie nie tylko niejasna, ale w praktyce woła
o pomstę do nieba i to nie dlatego, że religia zabrania wszelkich sposobów
unikania zapłodnienia (wyjątek to kalendarzyk płodności, który de facto też jest metodą
antykoncepcyjną).
Przepisy nie są jasne. Ministerstwo Zdrowia nie jest w stanie podać jednoznacznej odpowiedzi, czy wazektomia jest w Polsce legalna czy nie. Art. 156 Kodeksu karnego: „kto powoduje ciężki uszczerbek na zdrowiu w postaci pozbawienia zdolności płodzenia, podlega karze pozbawienia wolności nawet do 10 lat”. Prezes Naczelnej Izby Lekarskiej dr Konstanty Radziwiłł zaciągnął opinię prof. Andrzeja Borówki, krajowego konsultanta ds. urologii i stwierdził w 2008 roku, że jest to zabieg trwale ubezpładniający i jako taki nie jest w Polsce dopuszczalny. Dziś obowiązuje nieoficjalna dyrektywa Polskiego Towarzystwa Urologicznego, by nie narażać szpitali (NFZ) i odmawiać zabiegów. Za to jak grzyby po deszczu przybywa prywatnych gabinetów chirurgicznych, które z jedyne 2 tys. złotych podejmą się zabiegu. Świat idzie do przodu, więc jest już możliwość rewazektomii. Metoda daleko niebezpieczna, nierokująca sukcesu, której już w tych prywatnych gabinetach chirurgicznych wykonać się nie da. Tę operację w Polsce dokonuje tylko Centrum Planowania Rodziny w Warszawie, bowiem jest potrzebny cały zespół chirurgów i anestezjolog, dlatego owa operacja kosztuje, bagatelka, tylko 20 tysięcy złotych4. Nie ma wyjścia, przeciętny Kowalski musi wziąć kredyt, najlepiej we frankach szwajcarskich...
Tak przy okazji trafiłem na artykuł, tylko luźno powiązany z tematem dzietności. Gorąco polecam, bo jest to wypowiedź biskupa katolickiego, na szczęście to nie Polak, a Czech. Zacytuję fragment jego wypowiedzi, gloryfikującą gwałty na kobietach w czasie wojny (to w związku z gwałtami na Ukrainkach): „Przez całe życie znałem wielu mężczyzn i kobiety, którzy 'zawdzięczają' początek swojego życia gwałtowi, [więc] kobiety nie powinny bronić się przed gwałtem”5 (sic!) Ja się chyba już do śmierci nie przestanę dziwić, co ten ortodoksyjny fanatyzm, rozpłodowy fundamentalizm, katolicki feminizm i zafiksowani na tle seksu księża biskupi nam jeszcze zafundują.
PS. Blogspot ma problemy, bo nie wszędzie można wstawić komentarze
Przypisy:
1 - https://m.pch24.pl/ordo-iuris-broni-wolnosci-sumienia-sukces-prawnikow-w-sprawie-aptekarki-oskarzonej-za-odmowe-sprzedazy-srodkow-poronnych/
2 – wg autorów akcji w 1950 przypadało niespełna pięcioro dzieci na rodzinę, w
1980 już tylko troje, a obecnie jedno i tylko ta ostatnia informacja jest
prawdziwa.
3 - https://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,100865,28660620,billboardy-pytaja-gdzie-sa-te-dzieci-odpowiadam-polki.html
4 - https://www.wazektomia.com/rewazektomia
5 - https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114881,28665646,skandaliczne-slowa-kardynala-o-zbrodniach-w-ukrainie-uwaza.html#s=BoxOpImg4
