Powinienem napisać w tytule „Umiłowani bracia i siostry (...)”, lecz wtedy byłoby to bluźnierstwo z mojej strony i można by mnie zadenuncjować do prokuratury za obrazę uczuć religijnych. Bo jakże tak, ateista miałby czelność bezprawnie przyznawać sobie pokrewieństwo z wierzącymi? Ale do rzeczy. Zwracam się do was w ważnej sprawie, gdyż pewnie nie czytacie artykułów z portalu Więź (wiez.pl.), dodajmy uczciwie – portalu, który nie cieszy się szacunkiem (i to jest wygładzne określenie) ze strony katolickiej ortodoksji o zabarwieniu fanatycznym. A szkoda, bo tam z reguły mądrze piszą, choć pewnie, jak to określiła noblistka Tokarczuk – nie są to teksty dla idiotów.
Mnie „to” niby nie powinno interesować, wszak nie moja bajka, a przecież są tacy, których interesują sadystyczno-erotyczne kryminały, horrory (nie tylko o wampirach), harlekiny czy nawet zabobony, i nikt im z tego powodu zarzutów nie czyni. A tym „to” jest przekonanie i wynikająca z niego postawa wierzących, że na niebo trzeba sobie zasłużyć przez sztywne trzymanie się pewnych reguł, jednoznacznych nakazów i zakazów. Do tego przekonanie, że owo niebo można kupić za odpusty i modlitwy (również te skierowane przeciw innym), za regularne chodzenie do kościoła by wysłuchać „Słowa Bożego”, konieczny udział w procesji Bożego Ciała, czy zaszlachtowany karpik, jako danie główne wigilijnego stołu. Tymczasem w Ewangeliach nie znajdziemy instrukcji dotyczących obrzędów religijnych, powiem więcej, większość owych obrzędów Jezus wręcz krytykował (będzie poniżej). De facto polecał jedynie chrzest (osób dorosłych, świadomych tego, co robią) oraz Eucharystię (choć nie w tej formie, jaką stosują obecnie katolicy) jako pamiątkę ostatniej wieczerzy. Nawet post (lub jak kto woli – wstrzemięźliwość) wynikał z tradycji judaistycznej, zaś w Ewangeliach też nie ma słowa o tym by Jezus go nakazywał. Co się zatem porobiło, że zamiast żyć zgodnie z naukami Jezusa katolicy wolą magiczne obrzędy i rytuały? Odpowiem szczerze, że nie wiem. Optuję za tym, że winni tego stanu rzeczy są po równo: świeccy, sfanatyzowani ortodoksi, jak i masochiści, dobrowolnie poddający się katordze celibatu. To oni sprawili, że od dziecka wzrastamy w atmosferze heretyckich sformułowań w rodzaju: „jeśli będziesz źle postępował, to Bóg przestanie cię kochać”, „wiedz, że Bóg Cię wszędzie widzi i zna Twoje myśli”, czy „jak nie będziesz chodził do kościoła, pójdziesz do piekła”, a później „osoba pobożna to taka, która odmawia dużo modlitw, ma ołtarzyk przy łóżku i uczestniczy często w obrzędach religijnych”. Kto z katolików lub byłych katolików nie słyszał podobnych „nauk”, niech pierwszy rzuci kamieniem..., byle tylko na wiwat, aby nikomu krzywdy nie zrobić.
„Mam wrażenie, że wysoka Komisja, nakazująca pisanie słowa Bóg z dużej litery, tak naprawdę każe składać hołd nie Bogu, lecz stworzonemu przez siebie obrazowi jakiejś siły wyższej, której trzeba się koniecznie bać”1 pisze ks. Wojciech Żmudziński SJ. Kiedyś zarzucono mi hipokryzję, teraz się przyznam – jedyny jej przejaw to właśnie pisanie słowa Bóg z dużej litery, choć jest to nawyk wynikający bardziej z szacunku do wierzących niż stosowanie się do reguł Komisji językowej. Ów ks. Wojciech pisze dalej: „Bałwochwalcy skupiają się na skrupulatnym przestrzeganiu wszelkich nakazów i zakazów tylko po to, by zaskarbić sobie przychylność bóstwa, aby się mu nie narazić. Nie kochają ludzi spoza grona swoich. Chcą sami zasłużyć na zbawienie i wyprosić je co najwyżej mniej „pobożnym” bliskim. Niewiele obchodzi ich ludzkość. Nie chcą, by niebo było gratis. Nienawidzą grzeszników [choć Kościół jest ich pełen – dopisek mój] i „szczękają zębami”, gdy widzą, jak ci naruszają „przenajświętsze” obyczaje”2. I ja się pod tym podpisuję obiema rękami dodając, że cała powyższa treść mojej notki jest oparta na artykule, skąd ów cytat zaczerpnąłem.
Teraz całkiem coś od siebie. Trochę czasu
straciłem na poszukiwanie odpowiednich cytatów z Biblii, ale ostatecznie się
opłaciło. Szczególnie bogata w oskarżenia jest Ewangelia św. Mateusza,
skierowane przeciw faryzeuszom i elitom Izraela, oraz przeciw ich hipokryzji,
lecz bądźmy w Prawdzie
szczerzy do bólu – dzisiejsze „elity” katolików mają dokładnie tak samo jak ich
starożytni poprzednicy, starsi bracia w wierze. Będzie więc mała wyliczanka, co
bardziej trafnych wersów ewangelicznych:
- „Biada
wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, bo obchodzicie morze i ziemię,
żeby pozyskać jednego współwyznawcę. A gdy się nim stanie, czynicie go dwakroć
bardziej winnym piekła niż wy sami” [Mt 23, 15];
- „Biada
wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo dbacie o czystość zewnętrznej
strony kubka i misy, a wewnątrz pełne są one zdzierstwa i niepowściągliwości”
[Mt 23, 25];
- „Biada
wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo budujecie groby prorokom i
zdobicie grobowce sprawiedliwych. (...) Węże, plemię żmijowe, jak wy możecie
ujść potępienia w piekle?” [Mt 23, 27 i 33];
- „Biada
wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo podobni jesteście do grobów
pobielanych, które z zewnątrz wyglądają pięknie, lecz wewnątrz pełne są kości
trupich i wszelkiego plugastwa. Tak i wy z zewnątrz wydajecie się ludziom
sprawiedliwi, lecz wewnątrz pełni jesteście obłudy i nieprawości”2
[Mt 23, 27-28].
Szczególnie ten ostatni przykład jakoś dziwnie mi się kojarzy z pewnym księdzem – jak się pewnie wszyscy domyślają – Andrzejem Dębskim. A przecież nie jedyny on ci.
PS. Mam też dla
Was zagadkę z rodzaju – kto to powiedział: „Wy
jesteście, drogie siostry, matkami, żonami – jesteście także córkami; jesteście
narzeczonymi; jesteście siostrami. Waszym życiowym powołaniem jest dawać
ludziom życie”? Odpowiedź już za kilka dni w następnej notce, tym razem na
blogu Świętoszka.
Przypisy:
1 - https://wiez.pl/2022/07/22/najbardziej-rozpowszechniona-herezja-ze-na-niebo-trzeba-zasluzyc/
2 - ibidem;
3 - wszystkie cytaty za Biblią Tysiąclecia, wydanie netowe: https://biblia.deon.pl/index.php