Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obraza uczuć religijnych. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obraza uczuć religijnych. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 19 kwietnia 2022

Pocałunek śmierci, czyli jak wykończyć Kościół

 

  Aby była jasność, nie mam takich zamiarów i podkreślam to nie ze względu na to, żebym się bał prokuratury krajowej pod skrzydłami szeryfa Ziobry. Pytanie zawarte w tytule jest z gatunku retorycznych, bo odpowiedź jest banalnie prosta – wystarczy zezwolić Kościołowi na wszystko, co ten sobie zamarzy. Być może poza zapisem w rejestrze instytucji wyznaniowych KK jeszcze zostanie, być może garstka gorliwie wierzących pozostanie w nielicznych skansenach a nadmiar kleru znajdzie schronienie w luksusowych domach emeryta, ale to wszystko. Dlaczego? Ano dlatego, że jak mówi minister M. Wójcik: „chrześcijanie, a szczególnie katolicy w Polsce maja się prawo bronić1. Wprawdzie brzmi to kuriozalnie, ale wszystko postaram się sensownie wyjaśnić.

  Czytam „życzenia świąteczne” na portalu wPolityce.pl: „(...) od czasów Chrystusa nie zmieniło się nic. Zło jest tak samo okrutne, bezwzględne i barbarzyńskie. Niech więc tajemnica Zmartwychwstania Chrystusa, który zwyciężył śmierć i pokonał moce piekielne, da nam nadzieję i wiarę w zwycięstwo2, co jest jeszcze bardziej kuriozalne niż moja teza. Dwa tysiące lat z okładem Zmartwychwstanie nie przyniosło niczego szczególnego, szczególe w dziedzinie „dobra”, a oni każą ludziom wierzyć w zwycięstwo (sic!). Podobno prześladowania katolików w Polsce są przerażające i coraz bardziej nagminne, więc inny minister w randze „wice”, Marcin Warchoł, przedstawiciel partii Solidarna Polska, złożył projekt ustawy zaostrzającej istniejący dotąd ewenement prawniczy – obraza uczuć religijnych. Katolicy uznali, że to za mało, bo praktyka wykazała, że wyroków z tego powodu na palcach jednej ręki można policzyć, a przecież w tym kraju nie ma większej grupy społecznej tak jawnie i ciągle obrażanej, gnębionej i prześladowanej, jak katolicy. Projekt ustawy przewiduje: „Kto publicznie lży lub wyszydza Kościół, podlega karze do dwóch lat więzienia” i śmiem twierdzić, że będę to miał jak w banku. Mnie się ta ustawa kojarzy z komunizmem w PRL-u: art. 196 kodeksu karnego: „Kto publicznie lży, wyszydza, poniża naród polski, Polską Rzeczpospolitą Ludową i jej naczelne organy podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 83.

  W tym projekcie jest jednak coś jeszcze bardziej zdumiewającego, coś, czego sam diabeł by nie wymyślił: „nie popełni przestępstwa, kto wyraża przekonania religijne, ocenę, opinię związaną z wyznawaną religią głoszoną przez Kościół lub inny związek wyznaniowy o uregulowanej sytuacji prawnej4 (sic!). Innymi słowy, projektodawcy ustawy dają katolikom narzędzie, które akurat im pozwala lżyć i wyszydzać niekatolików, szczególnie zaś ateistów, którzy przecież Kościoła nie mają, podobnie osoby LGBT, kobiety nie chcące się godzić na tradycyjnie chrześcijańską rolę w rodzinie, oraz dzieci będące tworem procedury in vitro. Wracamy do koncepcji bluźnierstwa, według której wszelka krytyka religii i wszelkie posłużenie się przedmiotem kultu do celów innych niż religijne jest przestępstwem, tak jak to było w czasach polowań na czarownice. Koniec wolności słowa czy wolności twórczości artystycznej. Koniec (konstruktywnej) krytyki Kościoła katolickiego. Liczyć się będzie tylko poprawność religijna, oczywiście religii katolickiej. Powiedzmy sobie szczerze i bez ogródek – będzie jak w ortodoksyjnym islamie tyle tylko, że gorzej. W takiej Arabii zetną mi głowę i po bólu, w polskim katolibanie zamkną w więzieniu na długie lata, bo ja krytyki sobie nie odmówię.

  Z ostatniej chwili. Posłowie PiS jeszcze nie mają wytycznych od prezesa, stąd taki poseł PiS Marek Ast publicznie odważył się na krytykę pomysłu podopiecznych Ziobry. Dodajmy, krytykę wręcz kuriozalną: „Będziemy się nad tym zastanawiać. Myślę, że gdyby stosować obowiązujące przepisy konsekwentnie i w zdecydowany sposób, to nie trzeba by było nic poprawiać, tylko osoby, które obrażają uczucia religijne ponosiłyby tego konsekwencje5. Trochę jestem zawiedziony. Przy przyjęciu projektu pana Warchoła szykowała się niezła napierda...ka, również międzyreligijna. Byłby to tytułowy pocałunek śmierci Kościoła katolickiego w Polsce.

 

Przypisy:
1 - https://pch24.pl/mamy-prawo-sie-bronic-jako-chrzescijanie-wojcik-o-zaostrzeniu-przepisow-o-obrazie-uczuc-religijnych/
2 - https://wpolityce.pl/kosciol/594704-niech-zmartwychwstaly-przyniesie-pokoj-i-zwyciestwo
3,4 - https://sip.lex.pl/akty-prawne/dzu-dziennik-ustaw/kodeks-karny-16787601/art-270
5 - https://niezalezna.pl/439054-posel-pis-sceptyczny-do-pomyslu-zaostrzenia-kar-za-obraze-uczuc-religijnych-obecne-regulacje-wystarcza?msnc

 

niedziela, 15 sierpnia 2021

Logika szatana

 

  Wypowiedź bp Długosza jest kontrowersyjna przede wszystkim w wymiarze pedofilii i przyznam, że mi się tego już nawet nie chce komentować. Mam tylko dowód na to, że moralność chrześcijańska już kompletnie rozjechała się z rzeczywistością i nie ma żadnego powodu, aby się do niej odwoływać. Wprawdzie abp Polak natychmiast wysłał list do swego kolegi z „braterskim upomnieniem” i żądaniem przeprosin, tylko co z tego? Pewnie usłyszymy, albo i nie, że biskup przeprasza wszystkich, którzy poczuli się urażeni i tenże biskup będzie miał już czyste sumienie. Tak czyste jak Kukiz. Ja tylko przypomnę, że za podobną hucpę abp Polak upomniał Rydzyka, i co? Ano nic, ani be, ani me, ani kukuryku.

  Skupię się na jednym zdaniu z wypowiedzi bp Długosza: „Daleka mu [biskupowi] jest logika szatana, który oskarża bez oznaki miłosierdzia1. Mój umysł czasami miewa dziwne skojarzenia i tak się stało tym razem. Bo niby co ma wspólnego pedofilia w Kościele z obrazą uczuć religijnych? Otóż w pewnej wrocławskiej pizzerii na ścianie przez całe lata wisiał kolaż – naga kobieta (replika obrazu Amedeo Modiglianiego) na tle ikony Matki Boskiej – i nikomu to nie przeszkadzało. Niestety, pewnie za podszeptem szatana, jakaś gorliwa i akurat głodna katoliczka postanowiła wejść do tej pizzerii i bez oznak katolickiego miłosierdzia złożyła donos na policję z paragrafu o obrazie uczuć religijnych. Policja też nie wykazuje oznak miłosierdzia i aresztuje obraz. Trzeba przyznać, że w końcu zorientowali się, że aresztowanie obrazu to wręcz paranoja i go oddali z zastrzeżeniem, że nie wolno go wieszać w pizzerii, gdyż wtedy już aresztują właścicieli lokalu. Podobne zdarzenie miało miejsce w Wadowicach i wcale nie mam na myśli zawodów w pożeraniu na wyścigi świętych kremówek papieskich. Na wszelki wypadek te zawody odwołano tłumacząc się pandemią. Jakiś pobożny cukiernik wyprodukował na okoliczność rocznicy urodzin Jana Pawła II tort z podobizną papieża. I się porobiło. Znów jakaś nawiedzona uznała, że krojenie tego tortu nożem, nawet z najbardziej szlachetnej stali, obraża jej uczucia religijne i kierując się „logiką szatana bez oznak miłosierdzia” doniosła o tym policji. Tu już na szczęście jakiś prokurator uznał, że to błazeństwo i odstąpił od czynności śledczych. Cukiernik uniknął procesu sądowego. Wreszcie jeszcze jeden znamienny przykład. Na tęczowej fladze ktoś umieścił słowa papieża Franciszka: „Bóg kocha cię takiego, jakim jesteś”. Kontekst wypowiedzi papieża jest jasny i wręcz precyzyjny, tymczasem prokurator piesze uzasadnienie wszczęcia postępowania: „W toku postępowania ustalono, że zachowanie podejrzanych skutkowało obrazą uczuć religijnych. Konieczne jest zatem ustalenie, w oparciu o wiedzę specjalistyczną z zakresu religioznawstwa, czy użyty przez podejrzane przedmiot w postaci flagi z naniesionym wzorem poziomych różnobarwnych pasów, powszechnie identyfikowanych jako tzw. kolory tęczy, uznawanej za symbol środowisk LGBT i naniesiony w pobliżu napis o treści »Bóg kocha cię takiego, jakim jesteś"«, ma charakter znieważający2 (sic!) Nawet nie będę komentował.

  Gdzie my żyjemy? Przez jakiś czas art. 196 był narzędziem do walki z niepokornymi artystami. Dziś nawiedzeni uznali, że ten paragraf można stosować wszędzie, nawet wobec knajpki czy tortu. Prawda, wiele krajów Europy ma w swoim ustawodawstwie podobny paragraf, tyle, że on umiera śmiercią naturalną, bo nawet w stosunku do kontrowersyjnej sztuki się go nie stosuje. Jest w tej polskiej tendencji prześladowania normalności jeszcze jeden dziwaczny aspekt – wojna o wolność słowa. Według tych samych nawiedzonych, tak wrażliwych na obrazę uczuć religijnych, gadaniu głupot, które obrażają ludzki rozum (np. bp Długosz, ks. prof. Guz, i wielu innych) należy się pełen szacunek, uznanie i naukowe podejście. Natomiast mówienie prawdy o ich ciemnogrodzkiej głupocie już nie tylko podlega pod art. 196 KK, ale również jest zamachem na wolność.

  

Z ostatniej chwili:
Bp Długosz przeprosił w tradycyjnie katolicki sposób: „Całkowicie identyfikuję się z listem księdza Prymasa skierowanym do mnie. Ponieważ moja apelowa modlitwa przez część słuchaczy błędnie została zinterpretowana” (sic!) To jak, Prymas też źle zinterpretował?

 

 

Przypisy:
1 - https://czestochowa.wyborcza.pl/czestochowa/7,48725,27448533,jasna-gora-biskup-od-dzieci-za-tuszowaniem-pedofilii.html
2 - https://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,27019325,warszawska-prokuratura-bada-czy-slowa-papieza-franciszka-obrazaja.html