Asenata podsunęła mi link, a zarazem temat tej notki. Ksiądz, niejaki Teodor Sawielewicz z pozoru wyraża szacunek do ateistów: „Pierwszym lekarstwem na ból istnienia ateistów jest pokora. Polega ona na tym, że nie uważam się za osobę lepszą od kogoś, kto nie wierzy. Tym bardziej nie uważam się za moralnie lepszego. Pokora jest prawdą”1. Z pozoru, bo pierwsze i ostatnie zdanie cechuje wyjątkowo pycha – oto choć jestem gorszy i tak jestem lepszy, bo mam w sobie pokorę. Czy pokorę wobec ateistów? I tu jest problem: „Jeżeli wierzę w Jezusa, to nawet jeżeli jestem gorszy moralnie różnica między mną a ateistą jest taka, że Jezus mnie usprawiedliwia, a on w to nie wierzy, nie ma narzędzia zbawienia. To, co mnie zbawia to nie doskonałość moralna, ale to, że Jezus mnie zbawia z grzechu” (sic!) Przekładając to z polskiego na nasze: mogę być moralnie gorszy od ateisty, ale to za mną stoi Jezus i mnie zbawi. Większej bzdury, bardziej wyrafinowanej hipokryzji, dawno nie słyszałem. I jeszcze to: „Będę się modlił za ateistę, będę pościł i go przekonywał”. Ja bym proponował, aby ks. Teodor, zamiast tracić czas na mnie, modlił się o swoje zdrowie (bo o rozum za późno?), czemu służy również racjonalny post, wstrzemięźliwość od ateistów.
A tak – prawda, ks. Teodor wyraża również chęć przekonywania mnie. Tylko nie bardzo wiem do czego? Czyżby do tego, abym tak jak on nie żył moralnie? Spokojna Twoja czaszka ojcze kaznodziejo – moja moralność w Twoim rozumieniu i tak nie wygląda dobrze – np. łamię nagminnie trzy pierwsze przykazania Dekalogu, miałem też na bakier z szóstym i dziewiątym. Się wyjaśnia, gdy czytam: „Nie będę wchodził w dyskusje o tym, co zrobił dany biskup, ale będę ateiście opowiadał o bożej miłości. O tym, że Pan Bóg za nim tęskni”. He, he, będziesz omijał niewygodne i trudne dla Ciebie tematy, ale truł mi będziesz o miłości i tęsknocie Pana Boga! Rozumiem, że z Nim gadasz codzienne o moim ateizmie (to się podobno leczy) tak jak w tej piosence ludowej „Stał się cud pewnego razu...”. Bo widzisz, patrząc realnie na ten świat ani tej Jego miłości nie widać, ani jej odczuć. Jest za to coś z tęsknoty – zsyła na nas choroby i inne nieszczęścia, aby prędzej posłać do nieba. Do piekła też, a może nawet bardziej...? Potwierdzają to słowa: „pamiętajcie, że przede wszystkim musicie opowiadać ateistom o Jezusie, który zbawia, kocha, tęskni, dla którego mamy ogromną wartość. I właśnie dlatego, że mamy dużą wartość, Jezus nie zgadza się, aby ten diament leżał w błocie. On jest przeznaczony do rzeczy wiecznych”. Coś w tym prawdy jest. Jeśli bowiem ateista jest diamentem, to szkoda aby faktycznie leżał w błocie. Lepiej posłać go do piekła, wszak tam potrzebne jest też paliwo, co w czasie obecnej inflacji i trudności z węglem stanowi pewien problem nawet dla diabłów. Jeśli zaś idzie o opowiadanie o kochającym Jezusie proponuję jako początek popularne zdanie: za siedmioma górami, za siedmioma morzami..., kończąc też tradycyjnie: żyli długo i szczęśliwie... W młodości lubiłem słuchać, choć teraz mnie wkurza, gdy podobne bajki opowiadają prominenci PiS-u.
Na koniec to, co najważniejsze, czyli rady ks. Teodora: „Jak żyć wśród ateistów? Kierować się miłością. Żeby ludzie, którzy patrząc na ciebie widzieli człowieka innego. Radosnego, nie smutnego. Jezus, on daje radość, rozwiązuje trudności. Mogę mu powierzyć swoje zmartwienia. Ateista może mieć bardzo rozbudowane wartości. Ale nawet największe wartości ludzkie w porównaniu z relacją z Bogiem to pogoń za wiatrem. Rozwijajcie swoją wiedzę teologiczną i wiarę, wtedy nie będziecie się bać wyjścia do ateistów”. Czyli znów propozycja kłamstwa i czystej hipokryzji? No bo jak rozumieć słowa: „Żeby ludzie, którzy patrzą na ciebie widzieli człowieka innego”? Mnie tak dwie żony oszukały. Dlaczego wierni w przewadze się nie śmieją? Odpowiedź jest prosta – bo nikt za nich ich własnych problemów nie rozwiąże – nawet Jezus. I jeszcze to: „wtedy nie będziecie się bać ateistów”. Jeszcze lepszym rozwiązaniem, nawet łatwiejszym niż udawanie radosnego i szczęśliwego jest zamknąć ateistów w jakimś rezerwacie, który się opłotuje. Doświadczenie już macie, wierni w Chrystusie Panu – przy budowie płotu na granicy z Białorusią, notabene, postawiony też przed niechrześcijanami.
Przypisy:
1 - https://deon.pl/wiara/jak-rozmawiac-z-ateista-i-jak-zyc-wsrod-nich-ks-sawielewicz-odpowiada,2161109
