Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spiskowe teorie dziejów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spiskowe teorie dziejów. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 12 kwietnia 2022

Trzecia wojna smoleńska

 

 

 

  Anonimowy autor portalu wPolityce.pl napisał: „Tusk nie ma wstydu”1 i od razu poprawił mi się nastrój. Bo to jest tak, że jeśli ten portal kogoś piętnuje, to znaczy, że ten ktoś ma „świętą rację”, jak w porzekadle – prawda w oczy kłuje. A Tusk rzekł był o dwóch prezentach: „Jeśli ktoś ma pomysł, żeby ze Smoleńska znowu robić politykę – która dzieli Polaków i będzie znowu niszczyła ten nastrój takiej fundamentalnej solidarności – to jest to najlepszy prezent dla Putina, jaki można sobie wyobrazić. Nie łudźmy się. To jest jakby gra pod te nuty, które właśnie pisze Moskwa od wielu lat - dzielenie społeczeństw zachodnich, narodów europejskich w bardzo wielu wymiarach. Ten bardzo ostry konflikt, który wywoływano wokół Smoleńska tymi fałszywymi oskarżeniami, to było najlepszy prezent dla kremlowskich strategów2. O co tu biega? Ano prezes Kaczyński (patrz zdjęcie) też zabrał głos – publicznie – w sprawie: „Mam prawo, jako poszkodowany, dostępu do różnych śledztw, ale nie mogę wszystkiego powiedzieć [podkreślenia moje]. Mogę natomiast powiedzieć, że pierwszy raz po zapoznaniu się z różnymi dokumentami mam wyjaśnienie całości3. Mój kolega na egzaminie z fizyki też tak odpowiedział na pytanie o trzecią zasadę dynamiki: „Wiem, ale nie powiem...”

  Właściwie trudno wątpić w słowa J. Kaczyńskiego. Te dowody na temat zamachu muszą być naprawdę mocne, choć paradoksalnie to nie za sprawą Macierewicza. Czytam w Rzepie: „Wielokrotnie widziałem, choćby wychodząc z kościołów, prostych ludzi, którzy mówili, że to zamach i paradoksalnie sceptyczne twarze tych bardziej wykształconych warstw4. No i jest jeszcze ten bliżej nieznany dyplomata rosyjski, Rogozin, który Kaczyńskiego zaprosił do Smoleńska, aby tam sobie porozmawiać. Gdyby Kaczor wciąż nie miał tyle władzy w tym naszym kraju, byłoby mi go autentycznie żal. W oczach wiernych wychodzących z kościoła po niedzielnej mszy szukać prawdy o Smoleńsku? Albo wchodzić w konszachty z diabłem, bo każdy Ruski to dziś diabeł? W innej część swojego wywiadu na temat rocznicy: „Jestem prawnikiem, co prawda już może byłym, bo nie praktykuję tego zawodu, ale jednak wiem, że dziś mówimy o czymś, co absolutnie można traktować jako dowody, tylko one niekoniecznie odpowiadają nam na pytanie: "kto?", po nazwisku5. Ktoś to rozumie: był zamach, ale nie wiadomo kto go uskutecznił?

  Teraz najważniejsze, czyli o trzeciej wojnie smoleńskiej. Pierwsza była zaraz po katastrofie i trwała stosunkowo krótko. Druga trwała już latami, niemal jak trzynastoletnia, przerwana pandemią, kiedy co miesiąc organizowano miesięcznice. Trzecia wybuchnie 10 kwietnia bieżącego roku. Prezes ogłosił pospolite ruszenie: „Już niebawem 12. rocznica śmierci delegacji RP, na czele której stał mój świętej pamięci brat. Gorąco zapraszam wszystkich członków klubów "Gazety Polskiej" do przyjazdu do Warszawy na uroczystości, które w tym roku będą takie jak przed pandemią. (...) Wieczorem na pewno poruszę ten temat [przyczyn i przebieg zamachu – dopisek mój]. Odpowiadając na państwa pytanie – tak, zapowiemy konkretne działania. Nie chcę jednak teraz mówić jakie6. Tu jestem pełen niedobrych przeczuć, bo prezes ostatnio wzoruje się na działaniach putinowskich – czysty zamordyzm wobec własnych obywateli, zaś sławetne kluby „Gazety Polskiej” to prawie jak ugrupowania nazistowsko-faszystowskie sprzed minionej II wojny, tyle, że światowej z ub. wieku.

  Na szczęście Kaczyński uchylił rąbka tajemnicy, o której teraz mówić nie może: „Trudno zaprzeczyć, że reżim Putina byłby zdolny do przeprowadzenia ataku na głowę innego państwa, skoro sami Amerykanie od tygodni informują, że Rosjanie przygotowali listę polityków ukraińskich, którzy mieli zostać zamordowani. A rozpoczyna ją nazwisko tamtejszej głowy państwa7. I tu przypomina mi się historia z końca marca. Wszystkie media, a najgłośniej prawicowe grzmiały – chciano otruć Romana Abramowicza! Dwa dni później narracja się zmienia, bo zdaniem ekspertów rosyjskie władze nie chciały zabić żadnego z mężczyzn, a jedynie zastraszyć. W próbę otrucia negocjatorów wątpił amerykański wywiad. Objawy, które u nich wystąpiły, mogły być spowodowane jakimś czynnikiem środowiskowym (może opary wódki i tytoniu?). Otrucia nie potwierdziła też administracja Ukrainy, bo wszyscy członkowie zespołu negocjacyjnego pracują dziś jak zwykle. Istnieje obecnie wiele spekulacji informacyjnych, różnych teorii spiskowych i elementów tej lub innej gry informacyjnej, dlatego warto powtórzyć – rzekomo otruci do dziś czują się dobrze. A ile było zamachów na Zełenskiego, tego pewnie nikt nie jest w stanie policzyć, ale na dobrą sprawę, gdy czytam opisy, nie wierzę w żaden.

 

Przypisy:
1,2 - https://wpolityce.pl/smolensk/592014-tusk-mowi-o-smolensku-najlepszy-prezent-dla-putina
3 - https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,28261746,jaroslaw-kaczynski-o-katastrofie-w-smolensku-pierwszy-raz-mam.html
4 - https://www.rp.pl/polityka/art35941971-katastrofa-smolenska-jaroslaw-kaczynski-pierwszy-raz-mam-wyjasnienie-calosci
5 - https://wyborcza.pl/7,75398,28262269,katastrofa-smolenska-kaczynski-wie.html
6, 7 - https://www.polskieradio24.pl/5/1222/Artykul/2929098,12-rocznica-katastrofy-smolenskiej-Prezes-PiS-zapowiada-konkretne-dzialania

 

piątek, 20 sierpnia 2021

Ekologizm

 

  Według Słownika Języka Polskiego „ekologizm” – pogląd zakładający możliwość wpływu środowiska społecznego na cechy psychiczne i zachowania człowieka. W moi rozumieniu, ekologizm jest postawą na rzecz ekologii, i jedynym jego problem to czasami przejaskrawienie tego działania, choć nie mam tu na myśli protestów ekologów, na przykład przy bezmyślnej dewastacji środowiska. Według konserwatywno-katolickich ideologów takie określenie jest całkowicie błędne. Jak tłumaczy minister Czarnek: ekologizm to ideologia polegająca na humanizacji roślin i zwierząt oraz animalizacji człowieka. W tym znaczeniu słowo ekologizm rozpowszechnił minister Szyszko i ochoczo podchwycił J. Kaczyński, choć wcześniej, bo już w 2001 roku mówił o nim krytycznie ks. Józef Czerny.

  „Święta trójca” ideologów konserwatywno-katolickiej tezy o zagrożeniu ekologizmem to znany wszystkim abp Jędraszewski, ks. prof. Guz, i oczywiście nasz ulubiony minister Czarnek. Według nich ekologizm redukuje człowieka do poziomu przyrody, co ma wynikać z scjentystycznego myślenia podpartego teorią ewolucji. Nic więc dziwnego, że uznają ekologizm za śmiertelne zagrożenie dla chrześcijańskiej cywilizacji. Sam abp Jędraszewski uznał bez zająknięcia, że ekologizm to powrót do Engelsa, bo ekologizm traktuje świat jako ateistyczny, czyli bez Boga. To pachnie mu szatanem, bo ateizm to dzieło szatana. Dowodzi tego też ks. prof. Guz określając ekologizm jako przejaw bytu szatana, substancjalną wrogością względem człowieka jako osoby, a nawet zielonym nazizmem1. To on określił Drwina mianem ojca ekoterroryzmu. Przyznam, że gdy tak sobie składałem w całość mądrości tej „trójcy świętej” po raz pierwszy zrozumiałem sens wypowiedzi pani mgr Przyłębskiej: „można siedzieć do późnej nocy i dyskutować o problemach metafizycznych, o byciu bytu, który dokonuje się w nicościowaniu nicości”. To była wręcz eureka! – polski konserwatyzm katolicki opiera się na myśli filozoficznej Martina Heideggerga2.

  Inną podstawą działalności twórców frazy o wrogim światu ekologizmie jest wyrwany z kontekstu fragment z Księgi Rodzaju: „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi” [Rdz 1, 28] (Biblia Tysiąclecia). Trochę inny wydźwięk ma ten sam wers w Biblii Warszawskiej „Rozradzajcie się i rozmnażajcie się, i napełniajcie ziemię, i czyńcie ją sobie poddaną; panujcie nad rybami morskimi i nad ptactwem niebios, i nad wszelkimi zwierzętami, które się poruszają po ziemi!”. Radzę zwrócić uwagę na dwie różnice. Pierwsza, dotyczy różnicy między zaludnianiem a napełnieniem, druga, różnicę określającą zwierzęta: pełzające i poruszające się. Niemniej w obu przypadkach „poddaństwo” i „panowanie” trudno rozumieć tylko w kategoriach bezmyślnego zabijania i niszczenia świata przyrody. Podobno dobry pan i władca to ten, który w ramach panowania dba o swoich poddanych i nadziwić się nie mogę, że to ekolodzy muszą uświadamiać naszych konserwatywno-katolickich panów o tej prostej zasadzie, która w żaden sposób nie kojarzy się z Engelsem, ani tym bardziej z ateizmem.

  Aby tego dowieść wystarczy się odnieść do wypowiedzi Prymasa Polaka: „Ekologia jest stale obecna w myśli teologicznej, dlatego nie wiem, czy tworzenie nowych pojęć samo w sobie coś daje. (...) To właśnie teologia moralna jest dziedziną teologii w pełni uprawnioną do zajęcia się tym zagadnieniem. Z moich obserwacji wynika, że stara się wypełniać swoje zadanie3. Ta wypowiedź też kwalifikuje się do grupy głębokich myśli Pani Przyłębskiej, choć w jakimś sensie jest skierowana przeciw wzmiankowanej „trójcy świętej”. Bo Prymas swoje, a życie (w katolickiej Polsce) swoje.

 

 

Przypisy:
1 - https://wyborcza.pl/7,177851,27470350,czarnek-jedraszewski-i-cala-prawica-uzywa-ekologizmu-jak.html#S.main_topic_2-K.C-B.1-L.1.duzy
2 - Martin Heidegger – niemiecki filozof, członek NSDP
3 - https://deon.pl/kosciol/prymas-polski-kosciol-zawsze-popiera-ekologie,1524026

  


poniedziałek, 17 maja 2021

Asmodeusz reanimacja (?)

 

  Pewnie moi Czytelnicy już wiedzą, kim był Asmodeusz. Podobno jedyny demon, który sprzyjał ludziom, jest też przez niektórych uznawany za strażnika skarbów. Nie ukrywam, że Asmodeusz to był mój ulubiony nick, który zmienił się niepostrzeżenie na pieszczotliwego Asmo. Piękne czasy, choć z DeLu też nie jest źle. Niespodziewanie dla mnie samego historia Asmodeusza odżyła w ciekawy sposób. Jak to zwykle u mnie bywa, przypadkiem na fajny artykuł trafiłem...1

  W pewnym kościółku z VI wieku u podnóża Pirenejów, pod wezwaniem św. Marii Magdaleny, co nie jest bez znaczenia, tuż obok wejścia jest rzeźba tego demona z chrzcielnicą na ramionach, rzecz w kościołach raczej niespotykana, bo to jakby się kłóci z wiarą chrześcijańską. O kościółku i rzeźbie zrobiło się głośno w 1960 roku za sprawą francuskich dziennikarzy. Tak głośno, że już napisano około 500 książek związanych z tym kościółkiem i nakręcono wiele filmów. 


  Pokrótce sprawa ma się tak. Latem 1885 roku do parafii tego popadającego w ruinę kościółka zastał skierowany, wówczas 33-letni ks. Francois Berenger Sauniere. Przybył wraz z gospodynią i jej 16-letnią córką Marie. I chyba za sprawą tego Asmodeusza, ledwie w kilka lat, ubogi proboszcz stał się krezusem, mającym do dyspozycji poza odrestaurowanym probostwem wspaniałą willę i piękną kochankę, właśnie ową Marie, której matka w międzyczasie zmarła. Skromny do niedawna księżulek nabywał akcje kolei żelaznych i kompanii naftowych szybko pomnażając swój majątek. Tak szybkie wzbogacenie się nie mogło ujść uwadze przełożonych. Wezwał go biskup i posądził o kradzież pieniędzy należnych Kościołowi a nie księdzu. Na nic tłumaczenie, że to anonimowi darczyńcy, dziś nazwani byliby sponsorami. Biskup i tak go zawiesił, nakazując mu jednocześnie opuszczenie probostwa. Na czym miało polegać „przestępstwo” Sauniera? Jego obowiązkiem było odprawiać trzy msze na dobę w intencji zmarłych i z takich dochodów rozliczał się z kurią. Saunier odprawiał tych mszy dużo więcej, oczywiście za „co łaska”, ale nie mniej niż (nie wiem ile, ale musiało być sporo, skoro te msze zamawiali arystokraci i przemysłowcy), i tego już z kurią nie rozliczał. Zmarł w 1917 roku, a swój majątek wcześniej zapobiegliwie przepisał na wpół formalnej żonie, aby kuria nie położyła na nim łapy.

  Historia ciekawa, ale jeszcze nie tak sensacyjna, by zasługiwała na tyle powieści i ekranizacji. Poszło o dwie sprawy. Jak twierdzą owi dziennikarze Saunier podobno w czasie remontu kościółka znalazł skarb i to nawet dwa. Pierwszy to ukryty majątek katarów, drugi, skarb złupiony przez Rzymian w świątyni Jerozolimskiej. Nic dziwnego, że wtedy w okolice kościółka zjechały się rzesze poszukiwaczy skarbów z łopatami, gotowych przekopać całą okolicę. Z tą teorią był jednak problem, gdyż nigdy żaden z tych skarbów nie „wypłynął” w żadnych kolekcjach. A Saunier musiałby je upłynnić, aby mieć gotówkę. Kilka lat po wersji ze skarbami, pojawia się nowa, tym razem autorstwa poczytnego brytyjskiego dziennikarza Henry Lincoln (czyli autorytet). Podobno księżulek coś namieszał podczas remontu. Nie znalazł żadnego skarbu, za to sam „wyprodukował” dziwny manuskrypt, który potwierdza mroczną tajemnicę Kościoła katolickiego. Tak w jednym zdaniu: Jezus, gdy wpędził z Marii Magdaleny siedem demonów miał się z nią ożenić, a owocem tego związku jest ród potomków Jezusa. Nikomu nie przeszkadzało, że manuskrypt został napisany współcześnie, on dowodził ponad wszelką wątpliwość, jak to bywa w spiskowych teoriach dziejów, że Saunier musiał coś pewnego wiedzieć na ten temat, a ta wiedza była cenna. Szybko znalazł zwolenników tej teorii, i to właśnie oni zadbali o to, aby cieszył się bogactwem, a jednocześnie milczał do śmierci, bo podobno Kościół zwalcza tę herezję i jej wyznawców w dość brutalny sposób, morderstw nie wyłączając. Reszta jest już niemal jak w fabule legendarnego filmu „Kod da Vinci”, bo też film opiera się na tym micie.       

  Artykuł zawiera mnóstwo ciekawych historycznych szczegółów, czasami legend, ale to dla notki jakby jest już drugorzędne. Nie będę ukrywał, że do napisania tej notki, skłoniły mnie próby (nikomu niczego nie wypominam), abym sam w spiskowe teorie dziejów wierzył jak w oczywistą prawdę. W każdej takiej spiskowej teorii jest bowiem jakieś ziarenko prawdy, tyle że z tego ziarenka wyrasta kąkol zamiast zboża. I tu pojawił się problem. Takie treści jak w tej notce, trochę kłócą się z założeniami tego blogu. W polityce się dzieje, a w dodatku mam wiele pomysłów na teksty natury moralno-etycznej i religijnej, które warto by opisywać w innym miejscu. Dlatego zastanawiam się nad reanimacją Świętoszka. Jaki będzie efekt tego rozważania, nie omieszkam poinformować.   

 

Przypisy:
1 - https://wyborcza.pl/alehistoria/7,121681,26982560,francois-berenger-sauniere-ksiadz-milioner-i-straznik-tajemnic.html

Foto – chrzcielnica ze wzmiankowanego kościółka