Według Słownika Języka Polskiego „ekologizm” – pogląd zakładający możliwość wpływu środowiska społecznego na cechy psychiczne i zachowania człowieka. W moi rozumieniu, ekologizm jest postawą na rzecz ekologii, i jedynym jego problem to czasami przejaskrawienie tego działania, choć nie mam tu na myśli protestów ekologów, na przykład przy bezmyślnej dewastacji środowiska. Według konserwatywno-katolickich ideologów takie określenie jest całkowicie błędne. Jak tłumaczy minister Czarnek: ekologizm to ideologia polegająca na humanizacji roślin i zwierząt oraz animalizacji człowieka. W tym znaczeniu słowo ekologizm rozpowszechnił minister Szyszko i ochoczo podchwycił J. Kaczyński, choć wcześniej, bo już w 2001 roku mówił o nim krytycznie ks. Józef Czerny.
„Święta trójca” ideologów konserwatywno-katolickiej tezy o zagrożeniu ekologizmem to znany wszystkim abp Jędraszewski, ks. prof. Guz, i oczywiście nasz ulubiony minister Czarnek. Według nich ekologizm redukuje człowieka do poziomu przyrody, co ma wynikać z scjentystycznego myślenia podpartego teorią ewolucji. Nic więc dziwnego, że uznają ekologizm za śmiertelne zagrożenie dla chrześcijańskiej cywilizacji. Sam abp Jędraszewski uznał bez zająknięcia, że ekologizm to powrót do Engelsa, bo ekologizm traktuje świat jako ateistyczny, czyli bez Boga. To pachnie mu szatanem, bo ateizm to dzieło szatana. Dowodzi tego też ks. prof. Guz określając ekologizm jako przejaw bytu szatana, substancjalną wrogością względem człowieka jako osoby, a nawet zielonym nazizmem1. To on określił Drwina mianem ojca ekoterroryzmu. Przyznam, że gdy tak sobie składałem w całość mądrości tej „trójcy świętej” po raz pierwszy zrozumiałem sens wypowiedzi pani mgr Przyłębskiej: „można siedzieć do późnej nocy i dyskutować o problemach metafizycznych, o byciu bytu, który dokonuje się w nicościowaniu nicości”. To była wręcz eureka! – polski konserwatyzm katolicki opiera się na myśli filozoficznej Martina Heideggerga2.
Inną podstawą działalności twórców frazy o wrogim światu ekologizmie jest wyrwany z kontekstu fragment z Księgi Rodzaju: „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi” [Rdz 1, 28] (Biblia Tysiąclecia). Trochę inny wydźwięk ma ten sam wers w Biblii Warszawskiej „Rozradzajcie się i rozmnażajcie się, i napełniajcie ziemię, i czyńcie ją sobie poddaną; panujcie nad rybami morskimi i nad ptactwem niebios, i nad wszelkimi zwierzętami, które się poruszają po ziemi!”. Radzę zwrócić uwagę na dwie różnice. Pierwsza, dotyczy różnicy między zaludnianiem a napełnieniem, druga, różnicę określającą zwierzęta: pełzające i poruszające się. Niemniej w obu przypadkach „poddaństwo” i „panowanie” trudno rozumieć tylko w kategoriach bezmyślnego zabijania i niszczenia świata przyrody. Podobno dobry pan i władca to ten, który w ramach panowania dba o swoich poddanych i nadziwić się nie mogę, że to ekolodzy muszą uświadamiać naszych konserwatywno-katolickich panów o tej prostej zasadzie, która w żaden sposób nie kojarzy się z Engelsem, ani tym bardziej z ateizmem.
Aby tego dowieść wystarczy się odnieść do wypowiedzi Prymasa Polaka: „Ekologia jest stale obecna w myśli teologicznej, dlatego nie wiem, czy tworzenie nowych pojęć samo w sobie coś daje. (...) To właśnie teologia moralna jest dziedziną teologii w pełni uprawnioną do zajęcia się tym zagadnieniem. Z moich obserwacji wynika, że stara się wypełniać swoje zadanie”3. Ta wypowiedź też kwalifikuje się do grupy głębokich myśli Pani Przyłębskiej, choć w jakimś sensie jest skierowana przeciw wzmiankowanej „trójcy świętej”. Bo Prymas swoje, a życie (w katolickiej Polsce) swoje.
Przypisy:
1 - https://wyborcza.pl/7,177851,27470350,czarnek-jedraszewski-i-cala-prawica-uzywa-ekologizmu-jak.html#S.main_topic_2-K.C-B.1-L.1.duzy
2 - Martin Heidegger – niemiecki filozof, członek NSDP
3 - https://deon.pl/kosciol/prymas-polski-kosciol-zawsze-popiera-ekologie,1524026