wtorek, 12 lipca 2022

Jest post, jest piąteczek

 

 

  Proszę tytułowego „postu” nie mylić z synonimem „notka”. Chodzi mi o prawdziwy post, taki, co to po nim idzie się w butach do nieba, czyli wstrzymywanie się od potraw mięsnych w każdy piątek tygodnia. O ile jakiś arcybiskup nie da dyspensy, która od takiego postu zwalnia. To się zdarza rzadziej niż otwarte supermarkety w niedzielę, ale się zdarza, bo taki arcybiskup dobry pan dla swoich owieczek jest. Ale do rzeczy, bo o to niechcący stałem się fanem muzyki pop, o co nigdy w życiu bym się nie posądził. Pewien utwór mnie prześladuje i tylko diabli wiedzą, jak jeszcze długo. Za to mam wrażenie, że już niedługo stanie się hitem letnich dyskotek i festiwali, tym bardziej, że wpada w ucho a tekst wcale nie taki trudny do zapamiętania. Tym łatwiej zapamiętać, że zaprezentuję Wam tekstową wersję teledysku Dawida Podsiadły „Post”.


  Pewien ksiądz, Andrzej Draguła, któremu ta piosenka też wpadła w ucho, napisał: „I ja ten bunt [antykatolicki – dopisek mój] – choć oparty na stereotypach – w dużej mierze rozumiem. „Post” jest w gruncie rzeczy rozwiniętą wariacją na temat znanej wszystkim sytuacji ewangelicznej: monologu faryzeusza, który obserwując modlącego się grzesznika, chwali się przed Bogiem swoją sprawiedliwością1. Znacie takie sytuacje? Ja znam z autopsji, bo jako ateiście często mi grożą, że do nieba nie pójdę, tak jakby nie wiedzieli, ze ostatnią rzeczą, której bym pragnął to wieczność w towarzystwie dewotów i faryzeuszy, zaś z księżmi arcybiskupami i katolickimi politykami pokroju prezydenta A. Dudy w szczególności nie chcę mieć do czynienia. Dawid Podsiadło w mistrzowski sposób wciela się w takiego dewota, który chętnie zastąpiłby św. Piotra u bram do nieba. Powiedzmy sobie szczerze, w tym pragnieniu wcale nie jest odosobniony, gdyż większość dewotów tak ma, że za słowami byłej premier, pani Beaty Szydło hołdują zasadzie, że tylko im niebo po prostu się należy, gotowi ponad połowę Polaków posłać do piekła. Uważam, że tekst ks. Draguły jest celny i powinien dawać wierzącym dużo do myślenia, choć w pewnym momencie sam sobie strzela w stopę: „Czy to jest prawda o nas, katolikach? Moim zdaniem nie. Na pewno nie jest to prawda o mnie2. Nie wiem, nie słyszałem jego kazań, ale dam sobie uciąć mały palec lewej nogi, że wypominał wiernym ich grzeszność, przez którą do nieba się nie dostaną. Wszyscy kaznodzieje maja takie kazania według pewnego, odgórnie ustalonego szablonu. Czasami jak licealiści, ściągają je z netu, na co już nikt nie zwraca uwagi.

  W ocenianiu samego siebie katolicka moralność ogranicza się do przestrzegania postów i modłów, a w ocenianiu innych kojarzona jest przede wszystkim z seksualnością, jak w prezentowanej piosence: „czy ona z nim spała” i „czy było bara bara”. Taka katolicka moralność jest karykatura chrześcijaństwa i to nie jest tylko moja opinia, ją potwierdza rzeczony ks. Draguła. Ksiądz broni się powstaniem stereotypu o życiu katolika i pewnie ma rację, ale ten stereotyp utrwalili w społeczeństwie sami katolicy. Katolik to „ten, który pości w piątek, a w niedzielę odzie do kościółka się pomodlić i wyspowiadać”, ale jest też niezdrowo zainteresowany życiem seksualnym bliźnich. Nawet jeśli to nie jest opis stanu faktycznego, trudno będzie zmienić ten stereotyp w czasach, gdy najbardziej medialnie słyszalni biskupi niczego innego nie mają do powiedzenia. Wtóruje im dzielnie minister Czarnek i jego świta, nawet ta, co podręczniki szkolne pisze. Do tego jeszcze Ordo Iuris, które chce kontrolować nasze sumienia, ale o tym już w jednej z kolejnych notek.



Przypisy:
1 - https://wiez.pl/2022/07/11/post-podsiadlo-wypuscil-dzina-z-butelki/
2 - ibidem

piątek, 8 lipca 2022

TE dzieci

 

  Alarm jest dość powszechny – w Polsce rodzi się coraz mniej dzieci, a dzietność spada na łeb i szyje, co jest określeniem nieadekwatnym do sytuacji. Owszem, dzietność spada, ale za to rośnie nam inflacja, przez co program 500 plus i zakaz aborcji jest jak w przysłowiu – o dupę roztrzaskać. Nawet skuteczna walka aptekarzy odmawiających sprzedaży środków antykoncepcyjnych jest jak donkiszoteria1. Właśnie prawnicy Ordo Iuris wygrali proces o cofnięcie nagany nałożonej na farmaceutkę, która odmówiła klientowi sprzedaży antykoncepcji, bo tak nakazuje jej wrażliwe sumienie. To tak jakby iść do monopolowego, gdzie ekspedientka odmawia sprzedaży pół litra czystej wódki ojcu własnych dzieci, bo na to nie pozwala jej wrażliwe sumienie. Czekolady, lodów, cukierków i ciastek dla dziecka nie odmówi, niech dzieciak tyje – tu już sumienie milczy.

  Wróćmy do tej dzietności. Skoro nie pomaga 500 plus ani groźba wiecznego potępienia za antykoncepcję i aborcję, skoro nie pomagają apele o płodzenie dzieci, bo nam naród wyginie jak dinozaury, potrzebna była nowa akcja. I jest. Bilbordowa akcja „Gdzie są TE dzieci?”.


  Akcja sponsorowana przez rozpłodowy fundamentalizm – fundację Kornice, znanej z tego, że wcześniej zalała Polskę plakatami z płodami oraz cytatami z Karola Wojtyły. Ta fundacja to grupa nieprzyzwoicie bogatych ludzi w Polsce, więc nam oblepiają kraj plakatami rodem z Pustelni Niepokalanów ks. Natanka. Zastanawiająca jest fraza „TE dzieci” z fałszywymi danymi2 dzietności w Polsce po wojnie. Już nie abortowane zarodki i płody, lecz dzieci, których nie spłodziliśmy, choć mieliśmy, mamy taką możliwość. Przyznam, że jestem lekko skonfundowany, bo wynika z tego, że Polki pobłądziły w czasach feministyczno-liberalnych3. Wartości im się powywracały, zamiast rodzić dzieci wolą lepsze warunki bytowo-socjalne.

  Z tymi feministkami jest gorzej niż by się mgło zdawać. I mam tu na myśli nie tyle te pokroju pani prof. Środy, ale feministki katolickie (naprawdę takie też są i tą feministyczną katolickością się chwalą). Oto czytam na jednym blogów żale, że ci faceci to ignoranci i tchórze, i całą odpowiedzialność za ochronę przed niechcianą ciążą spychają na kobiety. A przecież mają do dyspozycji doskonałą metodę zapobiegania ciąży i nie chodzi tu o prezerwatywy. Rzecz o wazektomii, drobny zabieg skutecznie pozbawiający mężczyzn płodności. Podobno da się go wykonać nawet w garażu przez doświadczonego chirurga, bezboleśnie i bez komplikacji. Ośmieliłem się zaprotestować. Primo, w świecie wykonuje się takich zabiegów na miliony, więc argument o wygodnictwie facetów jest bezpodstawny. Secundo, w Polsce sytuacja jest prawnie nie tylko niejasna, ale w praktyce woła o pomstę do nieba i to nie dlatego, że religia zabrania wszelkich sposobów unikania zapłodnienia (wyjątek to kalendarzyk płodności, który de facto też jest metodą antykoncepcyjną).

  Przepisy nie są jasne. Ministerstwo Zdrowia nie jest w stanie podać jednoznacznej odpowiedzi, czy wazektomia jest w Polsce legalna czy nie. Art. 156 Kodeksu karnego: „kto powoduje ciężki uszczerbek na zdrowiu w postaci pozbawienia zdolności płodzenia, podlega karze pozbawienia wolności nawet do 10 lat”. Prezes Naczelnej Izby Lekarskiej dr Konstanty Radziwiłł zaciągnął opinię prof. Andrzeja Borówki, krajowego konsultanta ds. urologii i stwierdził w 2008 roku, że jest to zabieg trwale ubezpładniający i jako taki nie jest w Polsce dopuszczalny. Dziś obowiązuje nieoficjalna dyrektywa Polskiego Towarzystwa Urologicznego, by nie narażać szpitali (NFZ) i odmawiać zabiegów. Za to jak grzyby po deszczu przybywa prywatnych gabinetów chirurgicznych, które z jedyne 2 tys. złotych podejmą się zabiegu. Świat idzie do przodu, więc jest już możliwość rewazektomii. Metoda daleko niebezpieczna, nierokująca sukcesu, której już w tych prywatnych gabinetach chirurgicznych wykonać się nie da. Tę operację w Polsce dokonuje tylko Centrum Planowania Rodziny w Warszawie, bowiem jest potrzebny cały zespół chirurgów i anestezjolog, dlatego owa operacja kosztuje, bagatelka, tylko 20 tysięcy złotych4. Nie ma wyjścia, przeciętny Kowalski musi wziąć kredyt, najlepiej we frankach szwajcarskich...

  Tak przy okazji trafiłem na artykuł, tylko luźno powiązany z tematem dzietności. Gorąco polecam, bo jest to wypowiedź biskupa katolickiego, na szczęście to nie Polak, a Czech. Zacytuję fragment jego wypowiedzi, gloryfikującą gwałty na kobietach w czasie wojny (to w związku z gwałtami na Ukrainkach): „Przez całe życie znałem wielu mężczyzn i kobiety, którzy 'zawdzięczają' początek swojego życia gwałtowi, [więc] kobiety nie powinny bronić się przed gwałtem5 (sic!) Ja się chyba już do śmierci nie przestanę dziwić, co ten ortodoksyjny fanatyzm, rozpłodowy fundamentalizm, katolicki feminizm i zafiksowani na tle seksu księża biskupi nam jeszcze zafundują.

 PS. Blogspot ma problemy, bo nie wszędzie można wstawić komentarze

 

Przypisy:
1 - https://m.pch24.pl/ordo-iuris-broni-wolnosci-sumienia-sukces-prawnikow-w-sprawie-aptekarki-oskarzonej-za-odmowe-sprzedazy-srodkow-poronnych/
2 – wg autorów akcji w 1950 przypadało niespełna pięcioro dzieci na rodzinę, w 1980 już tylko troje, a obecnie jedno i tylko ta ostatnia informacja jest prawdziwa.
3 - https://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,100865,28660620,billboardy-pytaja-gdzie-sa-te-dzieci-odpowiadam-polki.html
4 - https://www.wazektomia.com/rewazektomia
5 - https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114881,28665646,skandaliczne-slowa-kardynala-o-zbrodniach-w-ukrainie-uwaza.html#s=BoxOpImg4

 

czwartek, 7 lipca 2022

Wszystkie kłamstwa Morawieckiego

 

  Z dedykacją dla Radka i Boji, którzy nie mogą mi wybaczyć obrony Tuska. 

  Część Polaków, szczególnie ta sympatyzująca ze Zjednoczoną Prawicą, chętnie wysłałaby byłego premiera i przewodniczącego Rady Europy na wieczną banicję, bo tak wpaja im pisowaska, propagandowa narracja o tym człowieku. Jego największymi przestępstwami miały być słowa o byciu Polakiem, jako nienormalność (choć de facto ironizował z prawicowych oponentów) oraz rzekoma proniemieckość. W niektórych przypadkach uważa się również, że jest prorosyjski i tylko trudno się zdecydować, które „pro” jest bardziej haniebne.

  Tymczasem w obecnym rządzie RP premierem jest największy kłamca czasów współczesnych, próbujący rywalizować z byłym już prezydentem Stanów Zjednoczonych – Trumpem – któremu wyliczono osiem i pół kłamstwa na..., tak, tak, osiem i pół kłamstwa na dobę (sic!) I pomyśleć, że katolickich konserwatystów nie razi ta rywalizacja i pogoń Morawieckiego za Trumpem. Naszemu też wychodzi osiem łgarstw – tyle, że na rok. Ale co się dziwić brakowi oburzenia ze strony twardego elektoratu PiS, skoro przykazania „nie będziesz kłamał” nie ma w Dekalogu. Jest wprawdzie ósme: „Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu”, ale ono dotyczy bardziej Kaczyńskiego, który daje fałszywe świadectwo o Tusku. Będzie moja ulubiona wyliczanka1:

1 – 24 styczeń 2018 Morawiecki w Davos kłamie jak z nut: „Jako prezes banku, dawno temu, przestrzegałem przed tym, żeby banki nie udzielały takich pożyczek we frankach szwajcarskich. (...) Bank Zachodni [którego prezesem był wtedy Morawiecki – dopisek mój] był jednym z nielicznych banków, który wtedy tych kredytów nie udzielał”. W sierpniu 2018 roku Barbara Husiew stwierdziła w TVP Info: „Pan Morawiecki jest moralnie odpowiedzialny za śmierć mojego męża i za to, że od dziewięciu lat walczę z Bankiem Zachodnim WBK i spłacam kredyt denominowany do franka szwajcarskiego”. Wzięli kredyt w wysokości 262 tys. zł a po dziesięciu latach miała – jako wdowa –  do spłacenia 397 tys.

2 – 25 styczeń 2018, również w Davos: „Włosi mają setki tysięcy [wszystkie poogrubienie moje] imigrantów z Afryki Północnej, a my [pewnie tyle samo] – z Ukrainy. To po prostu kwestia perspektywy”. Prawda zaś jest taka, że w tamtym czasie status uchodźcy miało niespełna 600 Ukraińców (słownie: sześciuset). Reszta, około 2 mln to Ukraińcy migranci zarobkowi nie otrzymujący od państwa żadnej pomocy. Żadnej!

3 – 5 październik 2018 w wywiadzie dla CNN Morawiecki łże: „Nasza Krajowa Rada Sądownictwa składa się z 25 osób i zdecydowana większość z nich jest wybierana (mianowana) przez sędziów”. Tymczasem z 15 sędziów wybranych do KRS 9 zostało wskazanych przez klub parlamentarny PiS, a 6 przez klub Kukiz’15. Cześć pozostałych zostało ustawowo wybranych przez Prezydenta i ministra sprawiedliwości (Ziobro) oraz Senat, czyli 21 na 25 zostało wybranych przez polityków niemających uprawnień do mianowania się sędzią Sądu Najwyższego.

4 – 15 września 2018 roku na wiecu wyborczym w Świebodzinie Morawiecki się chwali: „Przez osiem lat wydali [koalicja PO-PSL – dopisek mój] pięć miliardów złotych na drogi lokalne. To tyle, ile my wydajemy w ciągu jednego do półtorej roku” i z te słowa po wyroku sądu musi przyznać w mediach: „Nieprawdziwe są informacje podane przeze mnie w dniu 15 września 2018 r., podczas wiecu wyborczego Komitetu Wyborczego Prawo i Sprawiedliwość w Świebodzinie, że w ciągu jednego do półtora roku wydawana jest przez nas większa suma na drogi lokalne niż za czasów koalicji Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego w ciągu 8 lat”.

5 – 14 październik 2018 roku na wiecu wyborczym w Krakowie Morawieckiemu znów wydłużył się nos: „Poprzednicy, w tym ci, którzy rządzili tym miastem, nie zrobili nic lub prawie nic [w sprawie walki ze smogiem – dopisek mój]”. I znów w mediach pojawia się oświadczenie premiera: „Nieprawdziwe są informacje podane przeze mnie w dniu 14 października 2018 r. podczas spotkania wyborczego komitetu wyborczego Prawo i Sprawiedliwość w Krakowie o braku działań prezydenta Jacka Majchrowskiego na rzecz poprawy jakości powietrza w Krakowie. Mateusz Morawiecki, Prezes Rady Ministrów”;

6 – 11 grudnia 2018 roku w „La Figaro”: „Po upadku komunizmu, Niemcy wschodnie pozbyły się 70 proc. sędziów, którzy byli nazbyt związani z poprzednim reżimem. (...) de Gaulle odstawił na boczny tor sędziów Republiki Vichy. W Polsce nie wykonaliśmy tej pracy. 100 proc. sędziów zostało na stanowiskach. Osoby odpowiedzialne za zbrodnie lat 80. nie zostały osądzone. Tymczasem na mocy ustawy z 20 XII 1989 roku, 81 proc. z nich, według Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”, nie zostało dopuszczonych do orzekania. To w latach 2016-18, a więc z rządów Zjednoczonej Prawicy przez SN przewinęło się dziesięcioro sędziów orzekających w sprawach karnych w stanie wojennym;

7 – 13 lutego 2018 roku w Libanie Morawiecki się chwali (czytaj: manipuluje): „Stawiamy na pomoc rzeczywiście poszkodowanym uchodźcom przebywającym na miejscu [czyli w swoich krajach – dopisek mó]”. Tymczasem na pomoc rozwojową „na miejscu”, w 2017 roku z ogólnej kwoty 2,5 mld zł przeznaczono ogromną sumę 19 mln wsparcia dla krajów Bliskiego Wschodu (sic!) Ko zgadnie gdzie wydano resztę?2.

8 – 6 czerwca 2018 w Sejmie: „To również najwyższa w porównaniu do waszych ośmiu lat waloryzacja emerytur. Porównajcie sobie wasze groszowe waloryzacje do tego, co zrobiliśmy w tym roku i w zeszłym roku” i nawet się nie zająknął. Tymczasem waloryzacja emerytur w 2016 wynosiła 0,24 proc., w 2017 0,44 proc, w 2018 blisko 3 proc. Za rządów PO-PSL tylko raz zdecydowano się na waloryzację kwotową (71 zł), co i tak było wyższą waloryzacją niż owe 3 proc w 2018 roku.

  Dalszy ciąg nastąpi – chyba, że spotkam się z ostrym sprzeciwem Czytelników.

 

Przypisy:
1 -  wyliczanka bez zachowania chronologii, na podstawie licznych artykułów w polskim necie;
2 – 230 mln zł poszło do Ukrainy gdzie wtedy wojny nie było, 108 mln do Turcji, 103 mln do Białorusi.  Wydatkowane kwoty na pomoc rozwojową dały Polsce trzecie miejsce w Europie. Trzecie od końca! Mniej dały tylko Słowacja i Węgry.